Gorąco jak w piekle
Wiele osób zimą przegrzewa swoje swoje domy. Różnica między wnętrzem mieszkania a temperaturą na zewnątrz może dla niektórych wynosić nawet pięćdziesiąt stopni. Zawsze znajdą się osoby, które będą preferowały prawdziwe tropiki we własnym domu. Czasem dzieje się tak przez całą zimę, inni decydują się na zawyżanie temperatury wtedy, gdy ktoś z domowników zachoruje. Jest to bardzo niebezpieczne dla zdrowia i może doprowadzić do przegrzania organizmu, które jest równie negatywne w skutkach jak przemarznięcie. Organizm przyzwyczajony do temperatury 25-30 stopni C może przeżyć prawdziwy szok termiczny, gdy znajdzie się na zewnątrz przy minusowych temperaturach. Taki szok kończy się zwykle gorączką i co najmniej tygodniowym leżeniem w łóżku. Jeżeli sytuacja będzie się powtarzać, można zniszczyć naturalną odporność organizmu, która zimą i tak występuje w formie zaniżonej. Niektórzy preferują stroje typowo letnie nawet w najchłodniejszych miesiącach. Jeśli więc nie mogą sobie pozwolić na nie na zewnątrz, przynajmniej po domu chodzą w krótkich koszulkach i spódniczkach. Za to z każdym wyjściem muszą nakładać spore ilości ubrań. W trakcie tej czynności organizm zaczyna się pocić, co w połączeniu z mrozem może skończyć się niedobrze. Może też dojść do sytuacji odwrotnej. Organizm przyzwyczajony do gorąca wewnątrz mieszkania nie potrafi oszacować sytuacji na zewnątrz, przez co człowiek ubiera się lżej niż sytuacja wymaga. Jest to jedną z najszybszych dróg do przeziębień i zapalenia płuc. Lepiej więc nie robić w mieszkaniu ani sauny, ani namiastki piekła.